Szkoła

Okres międzywojenny

  • 1.09.1922 początek działalności II Gimnazjum Męskiego Związku Nauczycielskiego Polskiego  Szkół  Średnich. Siedzibą szkoły był budynek przy ul. Żurawiej 49 ( własność I Gimnazjum ZNP Szkół Średnich),
  • od 1926  -  szkoła przenosi się na ul Jasną 10,
  • od 1928 -    ma profil matematyczno-przyrodniczy, stopniowo jednak zmienia się na humanistyczny,
  • 1932 -  nadanie szkole sztandaru (obecnie znajduje się w naszym liceum),
  • 1934 -  wynajmowanie dodatkowych sal  przy ul. Sienkiewicza 16,
  • 1935 - pani Oktawia Głowacka- wdowa po pisarzu- wyraziła zgodę na nadanie szkole imienia jej męża. Od  tego czasu każdy uczeń poznawał twórczość patrona a na egzaminie maturalnym obowiązkowe było  pytanie na ten temat. W dniu śmierci patrona organizowano uroczystości szkolne.

W związku z reformą jędrzejowiczowską szkół władze ustaliły nazwę szkoły- Prywatne Gimnazjum i  Liceum Męskie im. Bolesława Prusa. Szkole nadano statut. Rosnący poziom naukowy zadecydował w latach następnych o nadaniu jej praw szkoły państwowej typu A, po zmianach w funkcjonowaniu ZNP szkoła stała się własnością Towarzystwa Szkoły Związkowej.

  • 1939-  Dzięki staraniom dyrektora p. Czesława Jędraszki i ofiarności nauczycieli (10 % pensji odkładali na fundusz budowy własnego gmachu szkolnego) i poparciu ze strony prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego udało zgromadzić się fundusz 30 000 zł. Zakupiono od miasta parcelę przy ul. Angorskiej na Saskiej Kępie. Dyrektor Szkoły oddał na ten cel przylegający do niej własny plac. Uzyskano kredyt bankowy, i został przygotowany plan budowy. Wybuch wojny przekreślił  jednak te plany.


W okresie międzywojennym maturę w liceum zdało około 300 uczniów. W codziennej pracy dydaktycznej przestrzegano zasad suwerenności Rady Pedagogicznej, która na trzyletnią kadencję wybierała dyrektora szkoły, miała wpływ na sprawy wychowawcze i dydaktyczne. Dwaj przedstawiciele Rady Rodzicielskiej wchodzili w skład Rady Pedagogicznej i brali udział w jej pracach. W szkole działały Spółdzielnia i samopomoc Uczniowska „Bratnia Pomoc”. Uczniowie mogli rozwijać swoje zainteresowania w  kołach : Fizyko-Chemicznym, Historyków, Filologicznym, Miłośników Wiedzy Technicznej, geograficznym, polonistów oraz  Ligi Morskiej, polskiego Czerwonego Krzyża, Ligi Ochrony Przyrody. Działała tez drużyna harcerska.

Okres II wojny światowej

  • 1939 – szkoła już w październiku rozpoczęła tajną naukę., na tzw. kompletach.
  • 1940 –1942 szkoła funkcjonuje w gmachu przy ul. Jasnej pod oficjalnym szyldem kursów przygotowawczych do szkół zawodowych II stopnia
  • 1942 -1944 -po zajęciu lokalu przez władze okupacyjne zajęcia odbywały się nadal w willi przy ul.  Obrońców 28/30.

                             W okresie okupacji egzamin maturalny zdało 67 uczniów.

Okres powojenny

  • 1949 - powołanie do życia przez Ministerstwo Oświaty 11-letniej Szkoły Ogólnokształcącej TPD VI. Siedzibą szkoły był budynek przy ul. Gocławskiej 4. Dyrektorem szkoły został pan Teobald Muller, a jego zastępczynią pani Alina Gallewicz. W czerwcu1949 zatwierdzono plany budowy szkoły przy ul Zwycięzców 7/9, zaprojektowanej przez Hieronima i Barbarę Karpowiczów,
  • 1951 - oddanie do użytku nowego gmachu szkoły. Przenoszą się do niego klasy VIII,IX,X, a do   XI przyjęto młodzież z liceum A. Mickiewicza. Dyrektor T. Muller zostaje wizytatorem Szkół TPD, a jego następcą dotychczasowy nauczyciel języka rosyjskiego pan Teodor Zubkiewicz. Kłopoty lokalowe spowodowały , że do nowego budynku poza TPD VI wprowadziła się również tymczasowo Szkoła Podstawowa nr 17, nie mająca swojej stałej siedziby ( ten stan rzeczy trwał aż do roku. Po ostatniej reformie pozostało w budynku nowe gimnazjum, a Szkoła Podstawowa nr17 przestała istnieć),
  • 1952 maturę zdaje 26 abiturientów, jest to pierwsza matura przy ul. Zwycięzców 7/9,
  • 1956/57 rozwiązanie szkół TPD, powoduje powstanie Szkoły Podstawowej  i Liceum Ogólnokształcącego nr 35.T. Zubkiewicz zostaje dyrektorem całej szkoły, pani A. Gallewicz zajmuje się liceum, a pani Maria Muller szkołą podstawową. Pan Stanisław Surdykowski jest dyrektorem do spraw administracyjnych,
  • 23.06.1960 nadanie szkole imienia Bolesława Prusa,
  • 1962 ufundowanie sztandaru,
  • 1966/67 zlikwidowanie szkół jedenastoletnich. Szkoła Podstawowa nr 35 przestaje istnieć,pozostaje XXXV Liceum Ogólnokształcące im. B. Prusa,
  • 1972 na emeryturę przechodzi pan dyrektor T. Zubkiewicz oraz pani A. Gallewicz. Dyrektorem zostaje pan Jakub Wójcik, a jego zastępczynią pani Maria Różańska-Półturzycka,
  • 1975/76 kolejne zmiany personalne- pani Maria Różańska –Półturzycka obejmuje stanowisko dyrektora, a jej zastępczynią zostaje pani Janina Gawarecka,
  • 1978 obie szkoły zostają Zespołem Szkół Ogólnokształcących nr 7. Dyrektorem zespołu zostaje pani Teresa Pietrkiewicz, jej zastępczynią pani Irena Klepacka,
  • 1980 zastępcą dyrektora do spraw liceum zostaje pani Zofia Kuchna,
  • 1982 odejściu na emeryturę pani Teresy Pietrkiewicz ,dyrektorem został pan Jan Strzelec, Dzięki Jego staraniom został nawiązany kontakt z córką przedwojennego dyrektora Liceum Prusa i absolwentami, którzy chętnie przystali na połączenie tradycji obu szkół ,
  • 1983 przed budynkiem szkoły, przy współdziałaniu Towarzystwa Przyjaciół Saskiej Kępy,  został odsłonięty pomnik Patrona ( dzieło rzeźbiarza Stanisława Sikory) ,
  • 2002 kolejna reforma oświatowa – powstaje trzyletnie liceum, szkoła zmienia nazwę na XXXV Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi,
  • 2003 na emeryturę odchodzi pan dyrektor Jan Strzelec i pani Zofia Kuchna. Dyrektorką szkoły zostaje pani Ewa Buta, a jej zastępczynią pani Barbara Grześ- Krzywańska .
  • 2011 na emeryturę odchodzi pani dyrektor Ewa Buta. Stanowisko dyrektora Zespołu Szkół nr 77 obejmuje pani Anna Naja.


W latach powojennych zmieniał się świat wokół, a szkoła pełniła niezmiennie swoje zadania. Uczniowie przychodzili, uczyli się, uczestniczyli w wielu zajęciach i odchodzili. Czasami powracają do nas jako rodzice kolejnych roczników „prusaków”, jako nauczyciele. Czasami wiedzeni nostalgią oglądają ( lub pokazują swoim rodzinom)  stale te same mury starej „budy”.
Trudno jest krótko powiedzieć o tym, co wydarzyło się w szkole. Czasami to, co ważne dla innych nie ma znaczenia, czasami jakaś nawet błahostka zostaje na zawsze w pamięci.
W latach 60 i 70 szkoła brała udział w konkursach historycznych. W 1967 roku zajęła pierwsze miejsce w konkursie na temat jej  wojennych losów .W 1968 roku szkolna sala gimnastyczna zamieniła się w salon z „Lalki” Bolesława Prusa . W  1970 roku zorganizowano sesję naukową, poświęconą teatrom Warszawy. Uroczyście obchodzono w szkole 60 rocznicę Polski Niepodległej, 120 Powstania Styczniowego.
Ten program wychowania realizowany jest też obecnie. Uczniowie szkoły podjęli zadania upamiętniające 60 rocznicę Powstania Warszawskiego(2004r.), 90 rocznicę włączenia Saskiej Kępy do Warszawy(2006r.), czy 90-lecie odzyskania Niepodległości (2008r.).Wybierają ostatnio ambitne formy projektów, debat, udziału dyskusjach panelowych itp.
Od 1986 roku niezmordowana pani Agnieszka Puchała prowadzi teatr szkolny. Młodzież, pod opieką pani Elżbiety Kaweckiej, realizowała program Global Laboratory, od 1995 roku uczestniczyła w programie Studiów Europejskich .Od 1998 roku nauczyciele uczestniczyli w programie międzynarodowym Socrates Comenius „ Nauczanie i uczenie się o energii w Europie”. Współpraca w ramach programu Socrates Comenius jest kontynuowana przez młodzież i panią Iwonę Berse i pana Pawła Orzechowskiego w ramach współpracy i wymiany ze szkołami w Polsce i Europie. Młodzież brała udział w 2001 roku w konferencji w Dublinie, wymianach ze szkołą w Berlinie i Międzynarodowym Zlocie Młodzieży Stolic  Krajów  Europejskich w Wiedniu.
W 2001 roku powstał Klub Europejski, stale do dziś doskonalący formy swojej pracy, pogłębiając ją merytorycznie i programowo. Klub organizuje wystawy Prus Expo dla całej szkoły, współpracuje z fundacją Roberta Schumana, ostatnio wygrał konkurs na program wymiany polsko- ukraińskiej. Wiele sukcesów odnoszą uczniowie pod opieką pana profesora Henryka Śnieżka w ratownictwie i sportach obronnych .w 1999 roku stuosobowy zespól uczestniczył w sanitarnym zabezpieczeniu pielgrzymki papieża Jana Pawła II.
Tradycyjnie szkoła odnosi sukcesy sportowe w grach zespołowych. Ma osiągnięcia w propagowaniu wiedzy morskiej i żeglarstwa . Wielu uczniów szkoły odnosi indywidualnie sukcesy sportowe.

Opracowanie: Anna Zapyłkin-Rogalska i Joanna Wolfram


Wspomnienia

„Szkoła w czasie okupacji”

Na podstawie wspomnień pana dyrektora Czesława Jędraszki

Już w październiku 1939 roku Rada Pedagogiczna, w porozumieniu z władzami podziemnymi, zdecydowała o podjęciu tajnego nauczania na tzw. kompletach. Liczyły one 8-10 osób, było ich kilka. Nauką objęto około 70 uczniów. Zajęcia odbywały się w mieszkaniach prywatnych, często zmieniano ich adresy, by w ten sposób zapewnić młodzieży, rodzicom  i nauczycielom względne bezpieczeństwo. Odbywano dwugodzinne lekcje, po dwa przedmioty jednego dnia. Nie prowadzono zajęć praktycznych, z rysunków, ćwiczeń fizycznych i religii. Ich nauczanie rozpoczęto dopiero wtedy, gdy komplety zaczęły być firmowane przez legalnie istniejące kursy przygotowawcze do szkół zawodowych.
Przykładowy rozkład jednej z grup II klasy Liceum wyglądał następująco :
·    poniedziałek 10.00-11.20 - fizyka,11.30-13.00 matematyka (Złota 27),
·    wtorek            10.00-11.20 - jęz. niemiecki, 11.30-13.00-historia (ul. Mokotowska 42),
·    środa             10.00-11.20 - jęz. polski, 11.30-13.00 zagadnienia życia współczesnego ( Krakowskie Przedmieście 51),
·    czwartek        10.00-11.20 - jęz. polski, 11.30-13.00-biologia ( ul. Marszałkowska 91),
·    piątek             10.00-11.20 - propedeutyka filozofii,11.30-13.00 jęz.łaciński (Mokotowska 42),
·    sobota           10.00-11.20 - matematyka,11.30-13.00-historia (Saska 62m.4).

Do 30.04.1940 roku odbyło się 1120 godzin szkolnych (560 dwugodzinnych jednostek lekcyjnych).

Zajęcia odbywały się w prywatnych mieszkaniach. Oto adresy : Stare Miasto 25m.6(p.Bilau), Marszałkowska 91m.18 (p.Piesko),Francuska 48m.5(p.Ostrowska), Złota 27m.13(p.Kapa), Mokotowska42m.8(p.Murawski), Krakowskie Przedmieście 51m.8(p.Szczeciński),Obozowa 102m.2, Powązkowska70m.8(p.Ostrowska),Zajączka4,Powązkowska58m.4(p.Błażejewski), Żytnia 43m.1(p.Czerwińska),Hoża37m.16(p.Stonert),Koszykowa 28m.5(p.Federman),Sienna 74m.31(p.Zakrzewski),Dobra2m.81(p.Ziemnicka),Bracka29m.9(p.Woźniakowski),Iwicka 13m.9(p.Jasiński),Dobra75m.15(p.Kornaszewski),Krochmalna56m.37(p.Brzozowski),Finlandzka8m.6,Puławska12m.6(p.Bielanów),Filtrowa 62m.100,Leszczyńska9(p.Duczkowski),Saska62m.4(p.Jędraszko), Ulrychów ul.Góralska 10m.5(p.Szarzyński), Złota34m.43(p.Badeńska), Warecka1m.10(p.Lewandowski), Krakowskie Przedmieście 38m.12

W lipcu 1942,gdy kurs przygotowawczy przestał istnieć, lokal szkoły poddzierżawiono Wydziałowi Gospodarczemu (zakonspirowany Wydział Oświaty i Kultury) Zarządu Miejskiego dla III szkoły miejskiej, następnie Centrali pisania na maszynach, a w końcu filii Zawodowej Obowiązkowej Szkoły Handlowej nr XII, kierowanej przez panią J. Mrozek, zatrudnionej równocześnie na kompletach w Liceum im.B. Prusa. Dzięki temu można było prowadzić zajęcia na dwie zmiany, w godzinach rannych i popołudniowych. Było to ryzykowne, ale usprawiedliwiało obecność młodzieży w szkole. Brak reakcji władz sprzyjał mnożeniu ryzyka. W sali gimnastycznej pan Kałuża prowadził zajęcia podchorążówki. Innym pomieszczeniu odbywały się wykłady uniwersyteckie  prof. Fabierkiewicza. Szkoła utrzymywała kontakt z  organizacjami wojskowymi. Na kilka dni przed wybuchem powstania w szkole zorganizowano punkt sanitarny.
W kwietniu 1944 roku gestapo aresztowało w szkole zastępcę dyrektora Jana Langiewicza oraz dwóch uczniów Pawłowskiego i Seroczyńskiego.. Dopiero później okazało się, że aresztowanie nie było spowodowane działalnością szkolną. Przekupieni gestapowcy chłopców zwolnili, a pana Langiewicza wywieziono do obozu koncentracyjnego w Stuthof. Po dwóch tygodniach zawieszenia zajęć nielegalnych i wzmożonej ostrożności powrócono do dawnej pracy konspiracyjnej

W czasie okupacji realizowano przedwojenne programy nauczania, korzystano też  z podręczników szkolnych, wydanych przed 1939 roku. W szkole obowiązywał regulamin Tajnej Organizacji Nauczycielskiej. Zgodnie z nimi humaniści zdawali egzamin ustny z religii, języka polskiego, obcego nowożytnego, historii i łaciny(albo drugiego języka nowożytnego) oraz pisemny z języka polskiego nowożytnego. Odpowiednio kierunek matematyczno-przyrodniczy obowiązywały egzaminy z religii, języka polskiego, matematyki, fizyki z astronomią, chemii, pisemne z języka polskiego i matematyki. Z języka polskiego obowiązywało 6 tematów(5 godzin),z matematyki kilka zadań (4 godziny). Jedynie dla uczniów, którzy z bardzo ważnych powodów nie mogli do nich przystąpić w terminie organizowano dodatkowe. W roku 1940  maturę uzyskało 7 uczniów,1941-2 wiosną i 7 jesienią, w 1942- 22, 1943-10 i 1944 –17 (razem 67).
Koszty nauki musieli pokrywać przede wszystkim uczniowie, Rada Miejska Opiekuńcza asygnowała bardzo niewielkie kwoty .Równie znikome były pensje wypłacane nauczycielom ( czasami zaledwie kilkunastozłotowe)
 Dyrektorem  szkoły pozostawał pan Czesław Jędraszko. Kadra nauczycielska często jednak się zmieniała ( wykaz wszystkich nauczycieli zamieszczamy osobno).!.12.1939 roku zginął wspaniały pedagog, wieloletni nauczyciel szkoły pan E. Forelle, zmarła pani Manczarska i dr M. Odrzykolski.




Fragmenty wspomnień pani Lucyny Jaskółowskiej-Dławichowskiej ( luty 2002)

(...)Po ukończeniu Liceum Pedagogicznego w 1949 roku rozpoczęłam pracę w Liceum Pedagogicznego w jedenastoletniej Szkole Podstawowej i Liceum TPD VI ( późniejszym  XXXV Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesław Prusa. Dyrektorem był Teobald Muller. On nadal szkole charakter.
Wielki przyjaciel młodzieży i nauczycieli, Wspaniały Człowiek, wnikliwy obserwator doradzający, lecz nie krytykujący nauczyciela szczególnie początkującego. Omawianie hospitacji wyglądało tak : Wiesz Lucynko ( mówił nam wszystkim młodym, a było nas sześcioro, po imieniu) ja tę lekcję poprowadziłbym tak a tak. A ja słuchając nie czułam wstydu, że mi lekcja nie wyszła, tylko już miałam nowe pomysły jak tę lekcję inaczej przeprowadzić. A po tym śmiejąc się pisał, no jak będzie z tą następną lekcją?
A wtedy młodemu nauczycielowi rosły skrzydła, bo ktoś interesował się jego pracą i błyskawicznie podejmował nowe, twórcze inicjatywy. To On pomagał mi wybrnąć z tarapatów wychowawczych z trudną młodzieżą mojej IV klasy, w której byli i szesnastolatkowie, których wojna zatrzymała gdzieś na torach Dworca Wschodniego na szabrze i szmuglu, by pomóc matce w utrzymaniu licznej rodziny i ci dziesięciolatkowie, z którymi wojna obeszła się łagodniej i w normalnym trybie kontynuowali naukę w szkole. Wśród tysiąca innych, zapamiętałam taki fakt. Pomarzyłam na godzinie wychowawczej, że w klasie byłoby ładniej, gdyby na parapetach stanęły doniczki z kwiatami. Po dużej przerwie skrzynki z bratkami i pelargoniami stały na parapetach. Radość trwała jednak krótko. Lekcja jeszcze się nie skończyła, gdy do szkoły przyszła pani twierdząc,    ze z jej parapetów skradziono kwiaty a sąsiadka widziała jak chłopcy nieśli je do szkoły. Ot i dylemat. Przecież oni tylko chcieli spełnić marzenia swojej pani. A że tylko tak potrafili, czy to ich wina ? Po długich rozmowach z właścicielką skrzynek, Dyrekcją , mną i chłopcami, początkowo zdziwionymi a potem skruszonymi, ubłagałam właścicielkę skrzynek by mi je sprzedała. Niewiele mi zostało z malutkiej pensji początkującego nauczyciela.
Kwiatki zostały. Ale owe rozmowy, potraktowanie tych moich szesnastolatków nie jak przestępców, zaowocowało wielkimi zmianami w ich sposobie zachowania się w szkole. Przestali prześladować i bić swoich mniejszych dziesięcioletnich kolegów klasowych, przestały ginąć w szatni kapcie, a śniadania i drobiazgi w klasie. Ja stałam się ich przywódcą-„nasza pani powiedziała”- nie było dyskusji. Potrafiłam ich obronić, naprawić krzywdy przez nich wyrządzone. Ale jak mam postąpić podszepnął , nad całością szkoły czuwający dyr. Teobald Muller. A gdy w czerwcu 1951 roku objął stanowisko kuratoryjnego wizytatora szkół TPD przeniósł mnie z częścią grona pedagogicznego do nowo wybudowanego  budynku szkolnego przy ul. Zwycięzców na Saskiej Kępie, moja klasa i moi chłopcy płakali, ja też z bólem serca ich zostawiałam.(...) Z częścią z nich spotkałam się w naszym liceum...
....Szkoła śliczna, pachnąca farbą, lecz nie w pełni wykończona. Na parterze niewykończona szatnia, sale gimnastyczne  i inne pomieszczenia. Nie studziło to naszego zapału i radości z nowej szkoły (...)
Z łezką w oku wspominam boje o uczniów toczone na Radach Pedagogicznych, te argumenty wysuwane w obronie każdego. I jak zmęczeni bojami najczęściej zwycięskimi, odwiedzaliśmy kawiarenkę na Francuskiej- „bistro”, prowadzona przez panią Irenę Wojnarowską. Zamawiając kawę i torcik „mocca”-najwspanialszy w całej Warszawie oraz kawę z cyjankiem dla pani ( i tu wskazywało się na delikwentkę, z którą przegrało się bój o ucznia). Pani Wojnarowska nas znała, miała dwoje dzieci w naszej szkole, i wiedziała, że to tylko żarty. Czasem przy tej „kawie z cyjankiem” miękły  nasze serca i decydowałyśmy się jeszcze raz przepytać, dać pracę wakacyjną czy egzamin powakacyjny.
Cieszył się zawsze ze zmiany stanowiska i ze złagodzenia naszego serca nieoceniony i ubóstwiany przez młodzież dyrektor Teodor Zubkiewicz. Prosił tylko, by nanieść poprawki do protokołu. Czyniłam to z wielką ochotą, prowadząc przez prawie 20 lat protokoły z Rad Pedagogicznych.(...)
Młodzi, do których i ja się zaliczałam w pewnym okresie, uczyli się od życzliwych nam starszych kolegów. Ja szalenie dużo nauczyłam się od pani Stefanii Różańskiej -zwanej przez nas Różą , Stefanii Kowalskiej, Ireny Śliwczyńskiej, Marii Wierzbickiej, które zawsze były gotowe wesprzeć radą i życzliwością młodszych kolegów. I chociaż już nie Ich wśród nas, ja Ich życzliwość odczuwam do dziś. Wiem, że to, co napisałam, nie oddaje mojej trzydziestopięcioletniej pracy w Prusie, że mogłyby powstać tomy, ale to wszystko jest we mnie.